Żeby już nie straszyć zimowym obrazkiem pokażę jaki kwiatek zakwitł mi kiedyś na serwetce. Wczoraj podczas szukania innych serwetek w szafie ta zielona wpadła mi w ręce.
Wzorki żonkili znalazłam w Cross Stitcherze. Wtedy dopiero zaczynałam haftować i nie miałam jeszcze do czynienia z lnem. Haftowałam jedynie na aidzie. W moje ręce wpadły takie zielone bawełniane serwetki o nierównym (wówczas nie miałam o tym pojęcia) splocie. Wyhaftowałam jednego kwiatka...jedynego. I miałam dość.
Mały baranek łypie głodnym wzrokiem na tego kwiatka ;)).