środa, 16 listopada 2011

Szczęście...

jest tam, gdzie je znajdziesz...
Takiego Newtonka Szczęściarza właśnie haftuję.


Wzorek dostałam od Ani Pieguchy. Bardzo mi się spodobał w gazetce, którą pokazała na swoim blogu. Ania potrafi się dzielić, więc mam swojego Newtonka . Brakuje jeszcze mnóstwa koniczynek dookoła.
 



Za sprawą "mojej" Zielonej Wyspy mam wielki sentyment do symbolu koniczynki.
Odnośnie działania takich czterolistnych koniczynek, szczęście ostatnio mi dopisało. U Kasiulki złapałam licznik, i nie byłam wcale jedyną osobą ;) . Coś takiego zdarzyło mi się po raz pierwszy.

Ponadto staram się kończyć naparstki. Niestety zdarzyło mi się coś dziwnego. We własnym domu zgubiłam mulinę. Przeszukałam dzisiaj wszystkie moje zasoby i nic. Brakuje jednego koloru, którego już wcześniej używałam. Mam jeszcze nadzieję ją znaleźć, ale nie mam pomysłu jak to się stało i gdzie.

2 komentarze:

  1. Fajny ten Newtonek!
    Blog troszkę odmieniony, bardzo fajnie!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń