poniedziałek, 6 września 2010

Bajki

Pogoda ponura, pada deszcz, zrobiło się zimno. W sam raz, aby zasiąść na kanapie i wziąć w rękę ulbioną książkę. Jeśli posiada się dziecko, może to być ulubiona książka z dzieciństwa.
Pamiętam jak u nas w domu pewnego dnia pojawiło się Sto bajek Jana Brzechwy. Gruby tom, ilustracje i wspaniałe bajki wewnątrz. Bardzo je lubię. Sentyment do bajek Brzechwy pozostał mi do dziś. W międzyczasie czytałam te bajki siostrze, która jest ode mnie o czternaście lat młodsza, teraz mogę je czytać mojemu synkowi.
Tamta książka pozostała w Polsce, zapakowana w karton czeka na nasz powrót pewnego dnia... Przy sobie mam jednak inną książeczkę z historią. Jedną z tych, które czytałam siostrze. Dotarła do mnie właśnie za jej pośrednictwem. Mój synek przyczynił się do jej dalszego zniszczenia, ale nadal pozostaje dla mnie cenna. Mogę sobie ją czasem pooglądać, a nawet pokazać ją tutaj.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza