poniedziałek, 7 lutego 2011

Cztery lata... Rozdział Irlandia.


 Jutro mijają cztery lata mojego pobytu w Irlandii. Z sentymentem wspominam początki... Poznawanie okolicy, wydeptywanie własnych ścieżek. Nigdy nie siedzieliśmy w miejscu. W weekendy i wolne dni organizowaliśmy sobie wycieczki. Mnówstwo pięknych miejsc naokoło Dublina przyciągało, kusiło. Z jednej strony plaża z porywistym wiatrem i morze, z drugiej tajemnicze góry pełne urokliwych dolin i jezior.
 Dziś wyspa ta jest moją drugą ojczyzną. Nie utożsamiam się z państwem, ja tylko pokochałam miejsce, moją zieloną wyspę. Zobaczyłam i poznałam nie tylko Dublin i okolice, ale także najdalsze zakątki Irlandii. County Donegal z najwyższymi w Europie klifami majestatycznie spoglądającymi na wody Atlantyku na zawsze pozostanie w moim sercu. Podobnie Glendalough i jego przepiękne jezioro, na które mogłabym spoglądać o każdej porze roku z podobnym zachwytem. Piękne plaże, z których każda jest inna. Jedne piaszczyste, złote, inne usiane małymi kamykami lub większymi odłamkami skalnymi. Z jednej strony Morze Irlandzkie, z drugiej Ocean Atlantycki. Jeszcze tu mieszkam i mam okazję cieszyć się tymi widokami, ale wiem że w niedalekiej przyszłości opuszczę ten kraj i już czuję tęsknotę ...

Tymczasem cieszę oczy małą książeczką, którą zakupiłam sobie z myślą o przyszłości. Kiedyś w Polsce zasiądę sobie z nią na kolanach i wyruszę w podróż sentymentalną.  


Pomocne będzie także nasze małe, prywatne archiwum zdjęć. Tam jednak są ujęte nie tylko obrazy, ale także historia. Część naszego życia. Etap parkview też tam się znajduje ;) .

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza