sobota, 5 lutego 2011

Wracam po prawie dwutygodniowej przerwie, kiedy nie miałam możliwości zaglądania na bloga, a nawet gdziekolwiek w sieci. W międzyczasie nie próżnowałam, chociaż czasu na przyjemności (haftowanie) mam mało. Wyhaftowałam kolejnego misia Fizzy Moon. Jest to mniejszy miś niż ten zimowy, ale wydawało mi się, że wymaga ode mnie niewiele mniej machania igłą. No cóż, misie posiadają futerko...
Nisetety nie zrobiłam zdjęcia, ponieważ tak się spieszyłam z jego wysyłką, że po prostu zapomniałam. Klops. Mam tylko zdjęcie wzoru, który był dodatkiem do nr 173 TWOCS. Trochę wygnieciony, ale kilka dni nosiłam go przy sobie w torebce, aby wykorzystać wolne chwile na haft.


Mój miś nie jest misiem walentynkowym. Zamiast karteczki 'with love' wręczyłam mu kartkę '18'. Tak, jest to miś urodzinowy. Kartkę z serduszkami także wymieniłam na inną. Czerwona, z owalnym wycięciem wydała mi się bardziej stosowna na 18. urodziny. Kartka poleciała we wtorek do Polski, z nadzieją na dotarcie 7 lutego. Szkoda tylko, że zdjęć gotowego haftu nie posiadam :( . Kilka razy już mi się to zdarzyło.
Przy okazji zapałałam chęcią kupienia kolejnego numeru TWOCS. Ku mojej radości jest do niego załączony wzór 'Pot of flowers' Michaela Powella. Od czwartku, kiedy kupiłam gazetę, haftuję go z zapałem.


Jest to bardzo energetyczny wzorek. Takich kolorów mi potrzeba w te ostatnie szare dni, mimo że odcienie pomarańczu i brązy nie są moimi ulubionymi kolorami. Poniżej mały fragmencik, który już powstał.



Haftuję na 16, a nie jak we wzorze zalecanej 14 i do końca nie wiem jeszcze jaką ostateczną wielkość będzie miał dzban z kwaitkami.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza